
Przez ostatnie dwa miesiące wkładałam całą swoją energię i uwagę w rozpoczęcie zajęć BodyAwake® Yoga w Derby. Po roku programu certyfikacji nauczycielskiej poczułam silny impuls, żeby nie czekać, lecz zacząć dzielić się tą piękną pracą dr Sue Morter i Morter Institute z innymi.
To właśnie dzięki BodyAwake® Yoga pozostaję stabilna podczas intensywnego remontu naszego domu oraz łagodna wobec swojego ciała po nawrocie trądziku różowatego. Najtrudniejszą pozycją jogi ze wszystkich, szczególnie w intensywnych momentach w życiu, jest po prostu wejście na matę. I to właśnie robię codziennie od ponad roku.
Podczas intensywnych przygotowań - rezerwowania sal, tworzenia podstrony na mojej stronie internetowej, przygotowywania ulotek i plakatów oraz roznoszenia ulotek od drzwi do drzwi - nagle coś do mnie dotarło.
Nigdy nie chodzi o cel końcowy – chodzi o sam proces.
Cel końcowy istnieje tylko w umyśle. Jest iluzją. Proces natomiast trwa nieustannie, a naszym zadaniem jest nauczyć umysł, by czerpał z niego przyjemność.
To jest DUŻA rzecz.
Jak często się stresujemy, martwimy i wyobrażamy sobie najgorsze scenariusze tylko dlatego, że chcemy coś już skończyć - żeby wreszcie się zrelaksować i poczuć szczęśliwym?
Ale „linia mety” ciągle się przesuwa - to część samego życia.
Jest to męczące dla umysłu, bo wydaje mu się, że zawsze jest coś do zrobienia, odhaczenia, zakończenia.
A co, jeśli zaczniemy cieszyć się procesem bez potrzeby osiągania ostatecznego rezultatu?
Warto zacząć od małych rzeczy - cieszenia się gotowaniem obiadu, myciem zębów, czesaniem włosów, pisaniem listy zakupów. I przez „cieszenie się” mam na myśli prawdziwe odczuwanie tej jakości w ciele, wejście w wibrację przyjemności.
Zapraszam Was, żebyście delikatnie zaczęli zauważać:
Czy napinam się, bo skupiam się na jakimś rezultacie?
Czy mogę się rozluźnić?
Czy mogę wziąć głęboki wdech i wydech?
Czy mogę pozwolić sobie cieszyć się procesem, w którym się znajduję?
Prawda jest taka, że nic nie musi być skończone, abyś mogła poczuć się stabilna - spokój jest dostępny cały czas. Im częściej wracamy do procesu, tym bardziej życie zaczyna być czymś, czego w pełni doświadczamy, a nie czymś, co musimy ukończyć.
P.S. Założyłam swoją stronę na Facebooku - jeśli masz ochotę ją obserwować, będzie mi bardzo miło, jeśli klikniesz tutaj.