I-remember

Rosół

Około 10 miesięcy temu zakończyliśmy naszą podróżniczą przygodę i zdecydowaliśmy się wrócić do Wielkiej Brytanii. Kupiliśmy 120-letni dom, który wcześniej był zamieszkany tylko przez dwie, niezwykle przyjazne rodziny. Dom ma bardzo przestronne, jasne sypialnie i piękny ogród wypełniony kwiatami, owocowymi drzewami i krzewami. Jest też winorośl. Mamy nawet działkę, na której już udało nam się uprawić wiele smacznych warzyw.

Jest to dom naszych marzeń, który miał jedną ważną cechę - wymagał PEŁNEJ renowacji. Na początku myśleliśmy, że będziemy odnawiać go powoli, pokój po pokoju, ale nagle znaleźliśmy się w remoncie całego domu. Mieliśmy robotników przychodzących codziennie przez około 4 miesiące. Od pięciu miesięcy żyjemy w kurzu, hałasie i bałaganie.

Jakiś czas temu mój teść przyjechał z Polski, aby pomóc przy malowaniu ścian. Kiedy przyjechał, ja byłam akurat w Polsce z dziećmi, ponieważ remont osiągnął swój najwyższy poziom natężenia. Nie było ogrzewania ani światła przez ponad miesiąc. Nie było kuchni, więc Sylwek i teść musieli żywić się konserwami, jedzeniem na wynos i gotowymi posiłkami.

Kiedy wróciłam z dziećmi, w domu nadal nie było ogrzewania. Teść docelowo miał przyjechać na dwa tygodnie, ale został ponad dwa miesiące. Kiedy wydajność pracy robotników znacznie spadła, a nasz budżet się skurczył, Sylwek i jego tata zdecydowali, że sami dokończą remont.

Pewnego dnia usłyszałam, jak teść rozmawia przez telefon z żoną, wzdychając, że od prawie miesiąca nie jadł rosołu, więc powiedziałam mu:

 

— Ugotuję dla ciebie rosół.

— Jasne, ty mi ugotujesz — odpowiedział z parsknięciem.

 

Nie jemy mięsa, z wyjątkiem ryb. W przeszłości, gdy teściowie przyjeżdżali na krótkie wizyty i kupowali sobie mięso, nie znosiłam, gdy trzymali je w naszej lodówce, nawet jeśli wkładali je do kilku toreb, żeby jego zapach się nie rozprzestrzeniał. Sama myśl o mięsie w moim domu przyprawiała mnie o mdłości. Nic dziwnego, że teść odpowiedział sarkastycznie.

W tamtym momencie poczułam w każdej części swojego ciała, że ugotuję jego ulubioną zupę i nie czułam żadnej oceny, ani wobec niego, ani wobec siebie. Kiedy pojechałam na zakupy z dziećmi, kupiłam kurczaka i kostki rosołowe - wiedziałam, że używa ich moja teściowa.

Następnego dnia podałam teściowi rosół z kurczaka. Kiedy usiadł przy stole, powiedział ze szczerym uśmiechem (co nie zdarza się często!):

 

— Nie wierzę, domowy obiad.

I zaczął go jeść z przyjemnością.

— Smakuje? — zapytałam.

— Tak — odpowiedział — ale jest jedna rzecz, która sprawiłaby, że byłby jeszcze smaczniejszy – Kucharek.

— To musimy go kupić — dodałam.

 

Zawsze byłam przeciwna wszystkim sztucznym przyprawom, które teściowa dodaje do swoich potraw, ale coś we mnie zmiękło – wewnętrzny krytyk, kolejna jego warstwa. Nie roztopiła się dokładnie w dniu, kiedy gotowałam rosół. Proces rozpuszczania rozpoczął się już wcześniej dzięki mojej wewnętrznej pracy. Niemniej jednak owoc tego procesu został zebrany właśnie tego dnia.

Świadomość pojawiła się we mnie jako przyjemne, ciepłe odczucie w ciele: naprawdę uznaję moich teściów takimi, jakimi są i akceptuję ich dokładnie tam, gdzie się znajdują. Nie potrzebuję, aby się zmienili, żebym czuła się dobrze. Od tego czasu cała relacja między mną a teściem się zmieniła. Zmiękła. Jest bardziej przestronna i przyjazna.

Od ponad miesiąca gotuję dla teścia mięso. Szanuję jego wybory życiowe. Całe to doświadczenie otworzyło we mnie nową furtkę. Kiedy w pełni i całym sercem szanujemy to, gdzie jesteśmy teraz, szanujemy także wybory innych ludzi. I wtedy człowiek po prostu tak dobrze się ze sobą czuje, jakby non stop pił pyszną, niewidzialną gorącą czekoladę.

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Solverwp- WordPress Theme and Plugin

Scroll to Top