I-remember

Fale umysłu

Jest dziewiąta wieczór, chłopcy właśnie wrócili z zajęć szachowych, które uwielbiają. Widzę, że Marcel (lat 9) jest nie w sosie. Jestem zaciekawiona, bo zawsze przyjeżdżał z tych zajęć uśmiechnięty od ucha do ucha.

Proszę dzieci, żebyśmy wszyscy poszli już na górę, przygotować się powoli do snu, bo kolejnego dnia mieliśmy z samego rana. Marcelowi się to nie spodobało, zdenerwował się, że to za wcześnie, ale poszedł.

Nie chciał z nami wszystkimi myć zębów w łazience. Stał pod ścianą i czekał, aż wyjdziemy.

Wyprostowałam się łącząc łopatki, poczułam oparcie w swoim kręgosłupie, skupiłam się na swoim centrum, wzięłam dwa oddechy i spokojnie do niego podeszłam. Wiedziałam, że jak tylko wyczuje we mnie jakąś rozchwianą energię, to się nie otworzy, tylko zacznie się frustrować.

Przykucnęłam przy nim i zapytałam:

- Chciałbyś mi powiedzieć, jak było na szachach?

- Było OK – wzdrygnął ramionami.

- Zazwyczaj przyjeżdżasz z tych zajęć bardzo radosny.

- Po prostu jest mi smutno – odpowiedział i skulił się na podłodze blisko moich nóg.

Przytuliłam go i przenieśliśmy się na łóżko. Przytulaliśmy się mocno, kiedy Marcel powiedział:

- Od 20 dni jestem smutny, nie lubię być smutny.

(Faktycznie od kilku dni Marcel wpada w różne stany wkurzania się, osądzania i smutku.)

- Chciałbyś, żebym Ci powiedziała, dlaczego tak długo czujesz smutek?

Pokiwał głową na tak.

- Bo nie lubisz tego uczucia.

- Nie lubię! Nie cierpię go! – wykrzyknął.

- Dlatego ono tak często wraca. Ono chce, żebyś go polubił. Marceluś, a powiedz mi, gdzie to czujesz w ciele?

- Nie wiem – odpowiedział po namyśle.

- Chciałbyś, żebym pomogła Ci to poczuć?

Po krótkiej chwili oznajmił, że tak.

- Ok, weźmy razem głęboki oddech do brzucha.

Wzięliśmy

- A teraz jeszcze jeden – napełnij brzuch powietrzem mocno jak balon. Jak najwolniej. Napełniliśmy.

Wzięliśmy

I jeszcze raz.

- Czy teraz już czujesz, gdzie jest to miejsce?

- Wciąż nie.

- To tylko pokazuje jak długo osądzałeś i mieliłeś te myśli w głowie – odpowiedziałam spokojnie – nic nie szkodzi. Czy nadal chcesz, żebym Ci pomogła odkryć, gdzie jest to uczucie?

- Tak

Oddychaliśmy długo i powoli, a potem robiliśmy Oddech Ognia (szybki wdech i wydech).

- Wiesz co Marcel, myśli i uczucia są jak fale na oceanie. One tylko przychodzą i odchodzą. Ty nimi nie jesteś. Pozwól im być, kiedy przychodzą, nie odrzucaj ich, wtedy one swobodnie i lekko odejdą.

Przytulaliśmy się jeszcze chwilę, kiedy Marcel powiedział:

- Mama, już to czuję... druga ćakra.

I świętowaliśmy ściskając się jeszcze mocniej.

Od tamtej chwili minął już tydzień i Marcel przestał dusić w sobie smutek i frustrację.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Solverwp- WordPress Theme and Plugin

Scroll to Top